Blog Prawo karne

Co z legalizacją marihuany medycznej?

29 grudnia 2016 / Kategoria: Prawo w biznesie
redaktor naczelny
Marta Przybylska

Kończy się 2016 rok. W nim głośno było m.in. o projekcie ustawy o legalizacji marihuany medycznej. Poniżej przybliżamy harmonogram prac sejmowych nad próbą zalegalizowania stosowania produktów z konopi indyjskich w medycynie.

Luty

1 lutego br. Piotr Liroy-Marzec, poseł Kukiz’15, złożył w sejmie projekt ustawy przygotowany przy pomocy Koalicji Medyczna Marihuana. Zakładał on stworzenie rejestru lekarzy wykorzystujących tę roślinę w leczeniu oraz możliwość jej samodzielnego uprawiania po otrzymaniu zgody Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej. Jej najważniejsze założenia prezentuje poniższa infografika:

Medyczna Marihuana

Źródło: medycznamarihuana.org

Marzec

8 marca Ministerstwo Zdrowia ogłosiło komunikat w sprawie refundacji produktów leczniczych na bazie ziela konopi indyjskich. W Polsce do obrotu dopuszczono jeszcze w 2012 roku jeden lek na bazie kannabinoidów. Mowa tu o medykamencie Sativex, stosowanym w leczeniu stwardnienia rozsianego.

Inne zarejestrowane leki na bazie ziela konopi indyjskich, które nie są dostępne w Polsce mogą być sprowadzane z zagranicy w ramach tzw. importu docelowego. Wówczas trzeba wykazać zapotrzebowanie, uzyskać receptę od lekarza prowadzącego leczenie oraz potwierdzić to u krajowego lub wojewódzkiego konsultanta z określonej dziedziny medycyny. Następnie zgłosić zapotrzebowanie do Ministerstwa Zdrowia, które indywidualnie przyznaje refundacje.

Można powiedzieć, że zmiana tych przepisów to krok naprzód. Tyle, że drobny, bo dotyczy tylko niewielkiej grupy potrzebujących. W Polsce dostępny jest zaledwie jeden medykament, a związana z uzyskaniem pozwolenia na import procedura jest na tyle sformalizowana, że może skutecznie zniechęcić zarówno zwolenników legalizacji medycznego stosowania kannabinoidów, jak i potrzebujących, dla których nie ma przecież nic cenniejszego niż czas.

Poza refundacją, Rząd powinien zachęcać polskich producentów do szybkiego wytwarzania takich preparatów po znacznie niższych cenach. Niestety, tego zabrakło.

Od momentu prezentacji projektu przez ruch Kukiz’15 pojawiały się głosy, że rządząca partia polityczna powinna poprzeć pomysł. Nie mówiło się wyłącznie o empatii dla chorych, ale również efekcie pijarowym przedsięwzięcia. Zaaprobowanie idei legalizacji medycznej marihuany z pewnością wpłynęłoby na pozytywny odbiór rządzących wśród młodego elektoratu.

Sami politycy PiS wypowiadali się o inicjatywie w sposób przychylny. W wywiadzie dla Super Expressu Krystyna Pawłowicz wyrażała w sposób otwarty swoje poparcie, a nawet przyznała, że udało się jej przekonać do pomysłu Jarosława Kaczyńskiego. Liroy potwierdził przychylne nastawienie do projektu prezesa PiS po osobistej rozmowie.

Gdy już wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, projekt utknął w Biurze Analiz Sejmowych i medialnie temat trochę przycichł.

Sierpień

Sprawa medycznej marihuany wróciła do dyskursu społecznego po apelu byłego rzecznika SLD, Tomasza Kality. Zdiagnozowano u niego glejaka mózgu – niebezpieczny i rzadki nowotwór, którego leczy się za pomocą nielegalnego w Polsce oleju RSO. Swoje stanowisko wyjawił w poście w serwisie Facebook:

Tomasz Zieliński

Źródło: Facebook

Sprawą szybko zajęła się partia. SLD już 22 sierpnia złożył petycję i projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, który zakładał legalny dostęp do produktów leczniczych na bazie konopi indyjskich, w tym właśnie oleju RSO.

Po raz kolejny słychać było polityków PiS aprobujących inicjatywę legalizacji medycznej marihuany, z tymże sprzeciwiali się idei hodowli roślin na własny użytek. Przedstawiciele wszystkich klubów opowiedzieli się za dalszymi pracami nad projektem zgłoszonym przez ruch Kukiz’15.

Październik

Jeszcze przed pierwszym czytaniem ustawy minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł w wywiadzie dla Polskiego Radia stwierdził, że projekt przygotowany przez ruch Kukiz’15 nie mówi o leczeniu pacjentów, ale o hodowli i powszechnym dostępie do narkotyków w domowym zaciszu.

Sejmowa Komisja Zdrowia przerwała prace nad projektem. Zlecono je nowo powstałej podkomisji, która w przeciągu miesiąca miała doprecyzować przepisy ustawy. Wiceszef sejmowej Komisji Zdrowia, Tomasz Latos deklarował wówczas, że nie będzie zepchnięta do szuflady. Że pomoc potrzebującym wymaga tylko rzeczowej analizy.

Listopad

29 listopada odbyło się trzecie posiedzenie podkomisji. Do tej pory mówiono o 5 zagranicznych dostawcach suszu. Na trzecim posiedzeniu wszystkie strony zgodziły się co do tego, że konopie indyjskie powinny być uprawiane w Polsce bo ich import z zagranicy jest po prostu nieopłacalny, a ponadto mamy warunki do podjęcia takich upraw. Hodowlą konopi indyjskich zająć się miał Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich z Poznania.

Wszystko zapowiadało się na to, że w 2017 roku ustawa wejdzie w życie i pojawią się pierwsze uprawy tej rośliny w Polsce. Zwolennicy legalizacji medycznej marihuany ogłaszali swój triumf i cieszyli się sukcesem.

Grudzień

2 grudnia na pozytywne nastroje zwolenników spadła bomba.

- Dzisiaj oficjalnie dowiedziałem się od pana Jarosława Kaczyńskiego i od pani premier, że w Polsce nie będzie żadnych upraw państwowych, że na to się nigdy nie zgodzą, że to jest narkotyk i że tylko kilka osób potrzebuje w Polsce tej pomocy, więc niech sobie ją po prostu sprowadzą z Zachodu - powiedział Liroy-Marzec powołując się na rozmowę z Jarosławem Kaczyńskim.

"Po prostu"? Jak wygląda import?

Głównym źródłem medycznej marihuany jest holenderska firma Bedrocan. Zaspokaja ona potrzeby pacjentów holenderskich, a nadwyżki przeznacza na eksport. Tyle, że w kolejce już ustawiły się m.in. Niemcy, Włochy i kilka innych państw. Co więcej polityka Bedrocanu przewiduje z reguły dostawę na ok. 2 lata. To dlatego tuż po legalizacji, Czechy, korzystające dotychczas z jej usług, ogłosiły przetarg na państwowe uprawy, a we Włoszech zlecono je wojsku.

Co prawda, uczestnicy podkomisji i współautorzy projektu deklarują, że prace nad nim będą kontynuowane, również w aspekcie legalizacji upraw w Polsce. Miejmy nadzieję, że ich echo nie ucichnie w gąszczu informacji.

Najważniejsze pytanie, jakie nasuwa się po tej analizie wydarzeń jest takie, co sprawiło, że po 10 miesiącach przychylnych opinii rządzących, nastąpił tak nagły zwrot akcji?

Tagi:

biznes case study

Komentarze (2)

Dodaj

Jarek się zorientował, że jak zalegalizuje to zmniejszy się kasa napływająca z nielegalnych źródeł.

krytyk 30 grudnia 2016

Moja żona cierpi na raka tarczycy, która została potwierdzona na czwartym etapie, lekarz powiedział mi, że niewiele może zrobić, ponieważ nie odpowiadała na leczenie, ale mój szwagier przybył na naszą pomoc, kazując ten olej konopi z rika Fundacja Simpson, która powiedziała, pomagała niektórym pacjentom walczyć z rakiem różnych typów, więc postanowiliśmy dać mu szansę, do tej pory moja żona doskonale się poprawiła i obecnie może sama chodzić po domu. Czułem, że to konieczne i pozwolę innym, którzy cierpią z powodu tej ostrej choroby, że kiedy masz dobry olej z konopi, może to naprawdę dać drugą szansę na życie. Jeśli potrzebujesz tego oleju konopnego, skontaktuj się z fundacją, która dostarczyła mojego szwagra z tym e-mailem: drricksimpsoncannabisoil@hotmail.com

Betti 22 lipca 2017

Podobał Ci się ten artykuł? Zapisz się do newlettera!

My też nie lubimy spamu dlatego obiecujemy wysyłać Ci tylko wartościowe treści.

Masz pytanie?

Zadaj je autorom