Blog Prawo karne

Historia sukcesu marki, którą pokochał showbiznes - wywiad z Pauliną Pyszkiewicz

14 września 2016 / Kategoria: Ludzie
redaktor naczelny
Marta Przybylska

Ma 23 lata i już w rok po założeniu firmy jej salon z odzieżą luksusową odwiedzały takie gwiazdy jak Agnieszka Szulim, Anna Lewandowska, Małgorzata Socha czy Anna Kalczyńska. Jej kolekcje charakteryzuje klasyczny minimalizm, stonowane barwy oraz najlepszej jakości materiały. Paulina Pyszkiewicz, założycielka marki LeBRAND opowie nam o tym jaka jest recepta na sukces w branży mody.

Paulina LeBRAND

Doradcawbiznesie.pl: Swoją karierę zaczynałaś jako projektantka biżuterii dla firmy Beller. Skąd pomysł na własną markę odzieży ekskluzywnej?

Paulina Pyszkiewicz: Od zawsze wiedziałam, że marka z biżuterią to tylko początek. Już jako nastolatka sama szyłam sobie ubrania i wiedziałam, że w przyszłości chcę projektować. Musiałam po prostu poczekać, aż nabiorę pewności i doświadczenia.

Jakie rzeczy znajdziemy w salonie LeBRAND i do kogo kierujesz swoje kolekcje?

Moje klientki to świadome siebie dziewczyny i kobiety, które znają swoje potrzeby. Wiedzą co lubią nosić i stawiają na minimalistyczny funkcjonalizm. Wchodząc do mojego butiku można właściwie na nowo stworzyć solidną bazę wielu stylizacji. Ubrania są bardzo proste w formie i uszyte z dbałością o detale więc mogą służyć przez wiele sezonów.

Czy odchodząc z Bellera miałaś odłożone fundusze na rozpoczęcie działalności, czy sięgnęłaś po jakieś zewnętrzne środki?

Nie miałam żadnych oszczędności. W międzyczasie pracowałam jednak jako freelancer dla zewnętrznych marek i zarobione w ten sposób pieniądze inwestowałam w powstanie mojej marki. W momencie kiedy już cała koncepcja LeBRAND była spójna, złożyłam wniosek o dofinansowanie z Unii Europejskiej na założenie własnej działalności gospodarczej. Do dzisiaj ciężko mi uwierzyć, że udało mi się to dofinansowanie dostać! 25 tysięcy, które uzyskałam bardzo mi pomogło - zainwestowałam je w stworzenie sklepu online, pierwszą sesję, zakup nowego laptopa i tkaniny.

Jak wyglądały początki LeBRAND? Co było dla Ciebie najtrudniejsze? Czy z perspektywy czasu zmieniłabyś cokolwiek na tym pierwszym etapie działalności?

Podeszłam do wszystkiego na spokojnie. Stwierdziłam, że muszę działać swoim własnym rytmem, a odpowiednie klientki z czasem same do mnie trafią. Od samego początku dbałam o wizerunek marki na Instagramie oraz Facebooku. To niesamowite, ale to właśnie przez nasz profil na Instagramie zdobyłam pierwsze klientki i niejednokrotnie wysyłałam projekty do USA czy Kanady. Pomimo, że początkowo nie sprzedawałam wielu rzeczy, wiedziałam, że już na tym etapie należy zadbać o profesjonalnie zaprojektowane elementy wizerunkowe, takie jak torby, w które pakujemy rzeczy czy pudełka do wysyłek. Nie było żadnych kompromisów - wszystko musiało wyglądać perfekcyjnie.

Mówi się, że początki są zawsze dość trudne, podobnie było w moim przypadku. Nie miałam miejsca, w którym mogłabym spotykać się z klientkami, nie wiedziałam z jaką reakcją spotkają się moje projekty i jak nowa marka zostanie przyjęta, ale wiedziałam, że muszę robić dobrze to co najbardziej kocham. Wierzyłam, że prędzej czy później moje poświęcenie i ciężka praca zaowocują.

Skąd czerpiesz inspiracje na swoje kolekcje i jak wygląda proces ich tworzenia?

Staram się możliwie dużo podróżować, ulice europejskich miast są dla mnie największą inspiracja. Uwielbiam obserwować mieszkańców i zawsze staram się mieć oczy szeroko otwarte.

Proces twórczy rozpoczyna się od zebrania inspiracji w jedną całość, następnie pracuję nad formą, na koniec dobieram tkaninę do danego modelu. Każda moja kolekcja musi składać się ze wszystkich elementów garderoby pomnożonych minimum w trzech- czterech formach. Mam wiele klientek, które są ze mną od samego początku powstania marki, więc ważnym jest, żeby formy płaszczy, marynarek czy sukienek stale się zmieniały.

Twoje projekty noszą Małgorzata Socha, Agnieszka Szulim, Magda Mołek czy Maja Sablewska, które uchodzą za jedne z najlepiej ubranych gwiazd. Jak to się stało, że trafiły do LeBRAND?

Ich stylistki są cały czas na bieżąco i to właśnie dzięki nim Agnieszka, Maja czy Magda noszą moje rzeczy. Oczywiście poza tym, że często styliści wypożyczają nasze rzeczy na potrzeby sesji czy programów, to akurat wszystkie kobiety które wymieniłaś noszą moje rzeczy prywatnie - i to cieszy mnie najbardziej.

Jak promuje się markę odzieży ekskluzywnej? Z jakich form marketingu korzystasz?

Uważam, że pomimo tak szeroko rozwiniętego online-u, cały czas poczta pantoflowa jest najlepszą reklamą. Staram się dbać o klientki bo wiem, że to dzięki nim mogę robić to co uwielbiam. Każda jedna zadowolona klientka wraca do nas, nie sama, a z przyjaciółką, mamą czy siostrą. Staram się, aby to co pokazujemy było spójne estetycznie i myślę, że to ma wielkie znaczenie.

Jak duży jest zespół LeBRAND? Czy nie masz problemów z zarządzaniem ludżmi?

Pierwszą markę prowadziłam mając 3-miesięcznego synka i 19 lat. Tamten czas bywał trudny, ale wiele mnie nauczył. Staram się, żeby osoby ze mną pracujące były zadowolone i czuły się docenione. Jestem wymagająca, na dodatek pedantyczna, ale daję też dużo swobody. Wychodzę z założenia, że wszyscy jesteśmy w tym miejscu ze względu na pasję i każdy musi wiedzieć jakie jest jego zadanie i funkcja.

Zespół nie jest duży, ale pracujemy bardzo wydajnie. Działają ze mną osoby, które są nawet 50 lat ode mnie starsze, więc zawsze staram się o tym pamiętać i podchodzić do każdego z szacunkiem. Tempo pracy jest bardzo szybkie, zwłaszcza w pracowni gdzie wszystko szyjemy, ale mam szczęście, bo pracuję z kobietami, które uwielbiają to co robią i znają ten fach dosłownie od podszewki.

Masz swój własny showroom w centrum Warszawy i sklep internetowy. Z racji zamiłowania do IT części naszych czytelników zastanawia mnie, czy jego uruchomienie znacząco wpłynęło na sprzedaż?

Najpierw miałam sklep online, później otworzyłam showroom w mieszkaniu, a kiedy już poczułam się pewnie po roku prowadzania firmy otworzyłam butik przy Mokotowskiej 39. Sklep online jest moim zdaniem absolutną podstawą, nie generuje żadnych kosztów więc to świetna okazja, żeby uruchomić sprzedaż.

Pomimo tak młodego wieku udało Ci się ze spektakularnym efektem wkroczyć w świat mody. Większość Twoich rówieśników dopiero zaczyna marzyć o własnym biznesie. Jaka jest Twoja recepta na sukces? Możesz dać jakąś radę tym, którzy chcą postawić swoje pierwsze kroki na rynku?

Myślę, że jeśli robimy coś co naprawdę czujemy i w co wierzymy, a przy okazji wkładamy w to całe serce, nie ma możliwości żeby się nie udało. Oczywiście bywa trudno i trzeba zdawać sobie z tego sprawę, ale każdy problem można rozwiązać i traktować jako lekcję. Warto pamiętać o możliwościach związanych z dofinansowaniami. W moim przypadku to było bardzo pomocne, możliwe że gdyby nie fundusze z Unii to rozwój mojej firmy trwałby znacznie dłużej. Ja zawsze stawiam wszystko na jedną kartę bo wychodzę z założenia, że jeżeli cokolwiek pójdzie nie po mojej myśli, to właśnie teraz jest moment, kiedy mogę sobie pozwolić na ewentualną porażkę.

Jakie są Twoje plany na przyszłość? W jakim kierunku zamierzasz rozwijać LeBRAND?

Największe moje marzenie i plan na obecny rok już zrealizowałam - otworzyłam wymarzony butik, ale oczywiście już myślę co dalej. Nie planuję otwierać kolejnych sklepów w Polsce, ale współpracuję od kilku miesięcy z rynkami zagranicznymi i to właśnie na tym zamierzam się skoncentrować w najbliższym czasie.

LeBrand

Tagi:

biznes start w biznesie startup

Komentarze (0)

Dodaj

Podobał Ci się ten artykuł? Zapisz się do newlettera!

My też nie lubimy spamu dlatego obiecujemy wysyłać Ci tylko wartościowe treści.

Masz pytanie?

Zadaj je autorom